Blog

Zatrzymać się na chwilę albo dwie

Zastanawiam się, dlaczego zatrzymanie jest często negatywnie oceniane. Jako słabość, bezradność, niezrozumienie, przegraną, bycie gorszym, ale od kogo i dlaczego te wszystkie słowa są wrzucane do negatywnych znaczeń? Spoglądając na samo słowo „zatrzymanie” to myślę sobie, że jest to o trzymaniu, trzymaniu samego siebie, czyli objęciu siebie. Nawet zwierzęta te najszybsze, największe, najgroźniejsze, najmniejsze, najpiękniejsze, najukochańsze, najdziwniejsze zatrzymują się, żeby odpocząć, ochłonąć, nabrać sił, obserwować, spać, uczyć się, by być i to wystarczy. Od nas wymaga się działania, ruchu, pędu, bo wtedy … nadajesz się, a zatrzymanie? O czym świadczy, że się zatrzymałaś/eś?

Idź, idź, cały czas idź, działaj, pędź do przodu, nie rozglądając się na boki, na innych, do celu! Czyjego? Czy realizacja tego celu, jest również moim celem, czy zakłada przekraczanie samego siebie? A gdy ciało się buntuje i mówi nie idź, zostań tu, zatrzymaj się, poczuj to co robisz, poczuj siebie, swoje emocje, co chcą tobie powiedzieć, nie tłamś, nie wypieraj tego, to co wtedy robisz? To co w ciele, to drogowskazy, które mówią o czym ten moment dla mnie jest, nie uciekam za każdym razem w chwilowe rozweselacze, czy używki, które pozwalają nie czuć. Zatrzymuję się – otulam się i jestem w tym, dopuszczam to co w ciele, to co czuję, o czym jest ta złość, smutek, bezradność, to niewygodne nie wiem. Pozwalam temu być, nie oceniam, niech przepłynie, bo inaczej nigdy się nie uwolni.

Aga, co czujesz? Nie wiem. A to powiedz mi jak ty czujesz? Jak? No normalnie, na przykład kładę się na łóżku, czy na trawie, spoglądam w sufit albo w niebo i nazywam to co przepływa przeze mnie na głos. Hmmm, no widzisz, a ja leżę na łóżku, patrzę w sufi i widzę sufit i na tym się kończy. A co to jest czucie, bo mam w sobie tysiące myśli, które w danej chwili przepływają, ale nie czuję… Wtedy postanowiłam zapisywać swoje myśli na kartce, by potem odczytać to co wydobyłam na wierzch, by przeczytać i usłyszeć co sama do siebie mówię, czy te myśli mnie motywują, wspierają, czy wręcz odwrotnie i powoli zobaczyć jak wiele emocji w nich płynie, tych zablokowanych, które nie znajdowały ujścia, bo ciągle je odkładałam na później, blokowałam.

Otwarciem na czucie był dla mnie trening interpersonalny. Przestrzeń, w której zaczęłam pozwalać moim emocjom płynąć i jednocześnie nazywać je, będąc w interakcji z drugą osobą i z grupą, by usłyszeć jak inne osoby odbierają mnie w moich emocjach, że konfrontacja ze swoimi emocjami i emocjami innych osób może przebiegać w szacunku do siebie i innych, we współodczuwaniu czy obserwowaniu, bo to ja wybieram w co wchodzę. To wymaga zatrzymania się.

Rozwój jest procesem
spotkajmy się w nim