Blog

Własne wybory

Od pierwszego postu minęło trochę czasu, zakładałam, że moja twórczość i to co chcę powiedzieć będzie płynęło wartkim strumieniem już od samego początku, bo przecież codziennie piszę. Ten czas był dla mnie wymagający, wyjście ze sobą na zewnątrz i zmierzenie się z tym przed samą sobą było wyzwaniem, dużo myśli, przekonań uruchomiło się i jak lawina bez zapowiedzi spływały na mnie. Czy mnie przygniotły? Kiedyś na pewno tak by się stało, ale teraz mam w sobie więcej świadomości, znam narzędzia i wybieram te, które pomagają mi w takich sytuacjach zadbać o siebie.

Czy to oznacza, że było to lekkie? Nie. To oznacza, że wiem, że to co się dzieje jest ważne i chcę się temu przyjrzeć i chcę dać temu czas. Oddychanie, spacery, pisanie, słuchanie muzyki, robienie zdjęć, uziemianie się, rozmowy w autentyczności, w nazywaniu swoich emocji i tym co chcą mi powiedzieć, o czym to dla mnie teraz jest. Już nie uciekam, a zatrzymuję się w tym co bywa niewygodne, wybieram czucie tego co się we mnie dzieje.

Czy zawsze tak miałam? Nie, byłam zamrożona jak lodowiec, a wiele swoich wyborów i decyzji opierałam nie na tym czego potrzebuję ale na tym co powinnam zrobić, bazując na opiniach innych osób, myśląc, że są one również moimi opiniami. Stanięcie w odwadze do podejmowania swoich własnych decyzji, dokonywaniu swoich wyborów, poznawaniu samego siebie i tego czego potrzebuję, to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. To jest proces, dzięki któremu możemy odkrywać siebie na nowo i coraz częściej stawać w swojej mocy.

Rozwój jest procesem
spotkajmy się w nim