Odważyć się, pozwolić sobie na realizację swojej wizji siebie, wdrożyć wizję w życie. Gdy wiedziałam, że za chwilę zakończę współpracę z moim ówczesnym pracodawcą chciałam jak najszybciej przejść do kolejnego etapu w swoim życiu. Wiedziałam też, że etap pracy w korporacji dla mnie właśnie się zamyka i potrzebuję zobaczyć siebie na nowo i dowiedzieć się czego teraz chcę w życiu, kim jestem, gdzie chcę iść, co chcę robić, jakie mam zasoby. Miałam marzenia w swojej głowie co chciałabym robić kiedyś, w przyszłości, tylko dlaczego to ma być w przyszłości, a nie teraz? Wzięłam telefon i zadzwoniłam do znajomej coachki, bo wiedziałam, że sama tego nie zrobię, że nie mam do tego narzędzi i że mogę przeoczyć ważną rzecz o sobie.
Podczas pierwszej sesji zapytała mnie o cel, bez zastanowienia wyrecytowałam czego pragnę z serca. Czego potrzebujesz aby zacząć? Kiedy zaczniesz? Za cztery miesiące – padła moja odpowiedź. I można powiedzieć, że dokładnie to się dzieje teraz, po prawie dwóch latach, a nie po czterech miesiącach. W tamtym momencie, gdy skończyłam mówić ostatnie słowo poczułam wewnętrzne STOP, łzy zaczęły płynąć po moich policzkach, a w uszach zaczął dobiegać śpiew ptaków, odgłosy przyrody. Poczułam jak oczekiwania, które miałam w głowie na swój temat roztrzaskują się w pył. Zrozumiałam wtedy jak bardzo potrzebuję się zatrzymać, jak bardzo gnałam do przodu, by udowadniać światu swoją wartość robiąc więcej i szybciej. Życie dawało mi znać abym zwolniła, ja tego nie słuchałam. Aż zatrzymało mnie na dwa lata w bardzo niewygodnym „nie wiem”. Wiedziałam jednak, że potrzebuję tego zatrzymania. To wtedy wybrałam się na pielgrzymkę do Santiago de Compostela, przeszłam sześćset kilometrów, by usłyszeć pierwsze odpowiedzi czego pragnę w życiu, kim teraz jestem, jak pragnę żyć, w jakich jakościach. Gdy odpoczęłam po moim caminho, wsiadłam na rower i przejechałam kolejne set kilometrów, by odnaleźć swoje nowe miejsce na dalsze życie, które usłyszałam tamtego dnia gdy łzy płynęły mi po policzkach. Przeprowadziłam się, skończyłam szkołę coachingu, chodziłam i dalej szukałam ale już w otoczeniu piękna natury, gór, lasu. To wszystko było i jest samopoznaniem, a w tym ważne dla mnie proszenie o wsparcie, towarzyszenie mi w tej drodze. Korzystałam i nadal korzystam z różnych form rozwoju, po to by poznawać i odkrywać siebie bardziej, z poszanowaniem swojego tempa. Czuję ogromną wdzięczność za swoje życie i za ten piękny proces samopoznania, który świadomie trwa u mnie od sześciu lat.
Samopoznanie to droga i zapraszam Ciebie do tego abyśmy spotkali się w niej.
Z wykształcenia jestem ekonomistką, z serca trenerką, coachką, mentorką i miłośniczką natury.
Agnieszka Czechowska